Ph.D – Plan hierarchia Determinacja

Kilka dni temu spełniłam marzenie, które zakiełkowało w mojej głowie jeszcze w czasach liceum. Napisałam i obroniłam doktorat. Zapytacie – jaki związek ma ten fakt z biznesem i dlaczego tekst znalazł się na firmowym blogu? Spieszę z wyjaśnieniem – wiele nauczył mnie o pokonywaniu trudności, docenianiu tego co tu-i-teraz, stawianiu sobie poprzeczki coraz wyżej i wyżej, a także – a może przede wszystkim – tego, że marzenia trzeba przekuwać w plany, by nadać im konkretny kształt. Z prowadzeniem firmy jest przecież podobnie, prawda?

W życiu zawodowym często miewamy ambitne pomysły – a to na nowy projekt, a to nowa kampania, a to porzucenie korporacji i założenie własnej firmy. I wielokrotnie rezygnujemy z nich, bo – choć kuszące - okazują się wymagać nakładu pracy i poświęcenia, które może zaowocować dopiero po kilku latach. Paradoksalnie, w tym właśnie tkwi klucz do sukcesu – w mobilizacji, na którą nie każdego stać. Dlatego gdy już podejmiemy decyzję o zmianie, warto sporządzić plan działania. Marzenie zawsze pozostanie tylko marzeniem, jeśli nie nadamy mu konkretnego kształtu. Przygotujmy harmonogram – od czego należy zacząć, przez jakie etapy przejść, jakie zadania wykonać w każdej fazie. Jakich ludzi potrzebujemy do współpracy? Jakich materiałów? Co musimy dać z siebie i z czego zrezygnować w danym momencie? Nie działajmy ad hoc i od przypadku do przypadku. Ustalmy strategię, hierarchię priorytetów, a następnie… zakasajmy rękawy i bierzmy się do pracy.


Choć zabrzmi to kontrowersyjnie, warto znaleźć przyjemność w tym, co – niechybnie - zaczniemy nazywać „udręką” i „swoją prywatną Golgotą”. Wysiłek, aktywność, dążenie do celu i zmagania mają w sobie ogromną siłę, będąc najlepszą metodą budowania nie tylko własnego charakteru, ale także sukcesu zawodowego. Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś powiedział mi, że zatęsknię za pracą nad doktoratem – nie uwierzyłabym. Stan permanentnego zmęczenia na poziomie komórkowym, nieprzespane noce, stres, korekty tekstu liczone w metrach, książki liczone w kilogramach, kawa liczona w hektolitrach. Brzmi kusząco, prawda? A jednak. Obroniłam doktorat, jestem szczęśliwym i „wolnym człowiekiem”. I jakoś tak… żal, że to już. Pora na kolejne marzenie – i kolejny plan.



Wyróżnione posty
Ostatnie posty
Archiwum
Wyszukaj wg tagów
Nie ma jeszcze tagów.
Podążaj za nami
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square